40 sekund przed końcem meczu Diabły prowadziły w Białymstoku 4:3 i miały przedłużony rzut karny. Niestety, ostatecznie mecz zakończył się remisem 4:4…

MOKS Białystok – Red Devils 4:4 (2:1)

Bramki: 0:1 Kristan Medon (6), 1:1 Tomasz Dzierzgowski (8), 2:1 Adrian Citko (16), 3:1 Piotr Kowalczyk (24), 3:2 Marvin Perkovic (26), 3:3 Robert Świtoń (35), 3:4 Robert Świtoń (39), 4:4 Tomasz Dzierzgowski (39).
Red Devils Chojnice: Kevin Kollar, Sebastian Kartuszyński – Łukasz Sobański, Andrii Burdiuh, Mykyta Storozhuk, Alex Arriazu, Kristan Medon, Patryk Laskowski, Robert Świtoń, Marvin Perkovic.

Po środowym thrillerze z drużyną z Lęborka dziś Czerwone Diabły o punkty walczyły w Białymstoku. Zespół Red Devils na mecz wyjechał w sobotę, by na spokojnie przygotować się do ważnego pojedynku z sąsiadującą w tabeli drużyną MOKS-u.Tym razem drużyna Red Devils nie dała się zaskoczyć na samym początku i jako pierwszy do siatki trafił dziś Kristan Medon, który w końcu przełamał strzelecką niemoc i pokonał bramkarza rywala. Niestety, Czerwone Diabły z prowadzenia cieszyły się dwie minuty. W 8. min. wyrównał Tomasz Dzierzgowski. Wynik remisowy utrzymywał się aż do 16. min., kiedy do Kevina Kollara pokonał Adrian Citko. Diabły, mimo kilku dobrych sytuacji nie zdołały zdobyć drugiej bramki. Drugą połowę od trafienia zaczęli gospodarze. W 24. min. wynik podwyższył Piotr Kowalczyk. Tym razem szybko odpowiedzieli goście i po trafieniu Marvina Perkovica chojniczanie przegrywali tylko 3:2. W 30. min. zawodnik gospodarzy obejrzał drugą żółtą kartkę (za nieprzepisowe przerwanie dogodnej sytuacji Patryka Laskowskiego) i Diabły przez dwie minuty grały w przewadze jednego zawodnika. Niestety, nie udało się tego wykorzystać. Chwilę później wydawało się, że sędziowie ponownie wyciągną z kieszonki czerwoną kartkę, gdy faulowany był będący sam na sam z bramkarzem Alex Arriazu. Sędziowie pokazali zawodnikowi gospodarzy żółty kartonik, a rzutu wolnego sprzed linii pola karnego nie udało się zamienić na bramkę. W 35. min. Robert Świtoń doprowadził do wyrównania, wykorzystując przedłużony rzut karny.Dwie minuty przed końcem spotkania gospodarze mogli objąć prowadzenie, ale Adrian Citko nie trafił w bramkę z przedłużonego rzutu karnego. Chwilę później przed szansą zdobycia czwartej bramki stanął Robert Świtoń. Na szczęście on się nie pomylił i po strzale z przedłużonego rzutu karnego wyprowadził Diabły na prowadzenie. 40 sekund przed końcem mogło być po meczu, ale Świtoń przy trzecim podejściu do karnego, nie trafił do siatki. To się zemściło. W ostatniej akcji meczu, na 10 sekund przed gwizdkiem arbitrów, Tomasz Dzierzgowski ustalił wynik meczu na 4:4.Wielka szkoda, gdyż trzy punkty były dziś do zgarnięcia. Brawo dla drużyny za walkę o zwycięstwo, szkoda, że na komplet punktów musimy jeszcze poczekać.Teraz przed drużyną mecz pucharowy z Orlikiem Mosina, a kolejny mecz o punkty dopiero 27 lutego.

(olo)