Jak można było się spodziewać, dzisiejszy mecz z Red Dragons Pniewy był wyrównany, a wynik wisiał na włosku dosłownie do ostatniej sekundy meczu, gdy piłka jeszcze trafiła w spojenie słupka i poprzeczki bramki gości. Ostatecznie lepsi o jedno trafienie okazali się goście i to oni cieszyli się po meczu z trzech punktów.

Red Devils – Red Dragons 2:3 (2:3)

Bramki: Patryk Laskowski, Nikita Storozhuk – Adrian Skrzypek 2, Mateusz Kostecki
Red Devils Chojnice: Kevin Kollar, Artur Czarnowski, Łukasz Sobański, Andrii Burdiuh, Nikita Storozhuk, Alex Arriazu, Kristian Medon, Patryk Laskowski, Robert Świtoń, Dominik Laskowski, Marvin Perkovic.

Bez Morada Malouka, który na własną prośbę opuścił drużynę, pauzującego za kartki Przemysława Laskowskiego i chorego Sebastiana Kartuszyńskiego, przystąpili dziś do meczu zawodnicy Red Devils Chojnice.

Początek meczu z sąsiadem z ligowej tabeli był wyrównany. Pechowa dla gospodarzy okazała się szósta minuta meczu. W zaledwie 12 sekund goście dwukrotnie pokonali Kevina Kollara. Pierwszą bramkę przyjezdni zdobyli po błędzie w kryciu Kristiana Medona. Po zagraniu z autu piłka tuż przed linią bramkową szczęśliwie trafiła do Mateusza Kosteckiego, a ten odwrócony tyłem do bramki dostawił nogę i odbita szczęśliwie piłka wpadła do siatki. Kilka sekund po wznowieniu gry Medon stracił piłkę podczas kiwki na środku boiska, goście wyszli z kontrą i po uderzeniu Adriana Skrzypka podwyższyli prowadzenie. Od pierwszego gola minęło zaledwie kilkanaście sekund.

Trzeci gol to prawie kalka drugiego. Goście przejęli piłkę na swojej połowie, wyszli z kontrą i podwyższyli na 0:3.

Od tego momentu Diabły wzięły się do roboty. Widać było większą sportową złość i determinację. Efektem był gol Patryka Laskowskiego w 15. min. po zespołowej kontrze. 20 sekund przed końcem pierwszej połowy ładnym strzałem Nikita Storzhuk po raz drugi pokonał powołanego do reprezentacji Polski byłego zawodnika Red Devils Łukasza Błaszczyka. Na przerwę zawodnicy mogli schodzić przy wyniku 3:3, ale na dwie sekundy przed końcem „Lucek” miał wiele szczęścia, gdyż piłka po mocnym wybiciu Storzhuka i rykoszecie trafiła w poprzeczkę.

W drugiej połowie mecz był bardzo zacięty. Diabły dążyły do strzelenia wyrównującej bramki i kilka dobrych okazji ku temu było. Na przeszkodzie stawał jednak Błaszczyk albo brakowało dokładności i szczęścia. Goście również mieli swoje okazje, by przypieczętować wygraną, ale świetnie w bramce bronił Kollar. I podobnie jak w pierwszej połowie, Diabły mogły wyrównać „do szatni”. W ostatniej sekundzie meczu Marvin Perkovic posłał bombę w kierunku bramki gości i równo z końcową syreną piłka trafiła w spojenie słupka i poprzeczki.
Niestety, trzy punkty pojechały do Pniew. Teraz drużyny – ze względu na zgrupowanie i mecze reprezentacji – czeka przerwa od ligowych zmagań.

Tekst i foto: Olek Knitter