Byliśmy dziś bliscy sprawienia niespodzianki. Niestety, mimo dobrego meczu, przegraliśmy z Constractem Lubawa 4:3. Gole dla Red Devils zdobyli Malouk Morad dwie oraz Łukasz Sobański.

Constract Lubawa – Red Devils 4:3 (1:0)
Bramki: 1:0 Pedro Silva (10), 2:0 Sebastian Grubalski (26), 2:1 Łukasz Sobański (29), 2:2 Malouk Morad (30), 3:2 Sebastian Grubalski (31), 4:2 Pedro Silva (33), 4:3 Malouk Morad (37).

Red Devils – Kartuszyński (Czarnowski) – Kolesnik, P. Laskowski, Sobański, Kąkol, Storozhuk, Morad, Medon, D. Laskowski, Stefanoni.

Zdecydowanym faworytem spotkania byli gospodarze, którzy przed tym meczem w tabeli plasowali się na wysokim czwartym miejscu, a w dodatku przed tygodniem rozgromili na wyjeździe wicelidera FC Toruń aż 6:1. Zespół Red Devils zajmował w tabeli miejsce ostatnie.
Nasz zespół pojechał do Lubawy z dwoma nowymi zawodnikami w składzie. Guilherme Stefanoni i Malouk Morad znaleźli się w drugiej czwórce razem z Mykytą Storozhukiem i Kristanem Medonem. W pierwszej czwórce trener Jakub Mączkowski wystawił „starą gwardię” Łukasza Sobańskiego, Przemysława Laskowskiego, Jakuba Kąkola i Vitaliya Kolesnika.

Zgodnie z oczekiwaniami miejscowych kibiców, którzy od początku meczu głośno wspierali swoich zawodników, pierwsi gola zdobyli gospodarze. W 10 minucie Sebastiana Kartuszyńskiego pokonał Pedro Silva. Do tego momentu gra była wyrównana, gdyż oba zespoły od pierwszego gwizdka szukały szans na gole. Później obaj bramkarze mieli co prawda po kilka interwencji, ale taki wynik utrzymał się już do końca pierwszej połowy.
O wiele więcej działo się w drugiej części spotkania. W 26 min. Constract wyszedł na dwubramkowe prowadzenie, a strzelcem bramki został Sebastian Grubalski. Mimo tego nadal konsekwentnie walczyliśmy o swoje. I to się opłacało. W 30 minucie w przeciągu zaledwie pół minuty doprowadziliśmy do remisu!! Najpierw bramkarza gospodarzy pokonał Łukasz Sobański, a po chwili Malouk Morad. Niestety, gospodarze szybko ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. „Kartona” pokonali ponownie Grubalski i Silva. Wcześniej za czerwoną kartkę (druga żółta) parkiet musiał opuścił Storozhuk.
W 37. min. nadzieję na przynajmniej remis dał nam Malouk Morad, który strzelił na 4:3. Po chwili stuprocentową sytuację do wyrównania miał Guilherme Stefanoni, ale minimalnie spudłował w świetnej sytuacji. Niestety, mimo naszej ambitnej postawy mecz zakończył się wynikiem 4:3. Mimo wszystko możemy być zadowoleni. To dobry prognostyk przed kolejnymi meczami w walce o utrzymanie. Na pewno się nie poddamy!

Po meczu trener Jakub Mączkowski powiedział: – Chcieliśmy bardzo dobrze rozpocząć rundę rewanżową i pokazać kibicom nowe lepsze Red Devils. Niestety, wracamy do Chojnic bez punktów. Mimo przegranej zawodnicy mogą być z siebie zadowoleni i wierzę, że po tym spotkaniu uwierzą oni w swoje umiejętności. Troszkę możemy być źli, że za łatwo po błędach straciliśmy dwie bramki, ale z drugiej strony jest pozytyw, że stworzyliśmy sytuacje i zdobyliśmy trzy gole z bardzo dobrą drużyną.

(olo)